poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział VIII

Gdy obydwaj profesorowie z przesłuchiwanymi uczniami przybyli, porozmawiali z każdym oddzielnie. Skończyło się na tym, że Jamesowi i ślizgonom odjęto łącznie 30 punktów za bójkę. Quinn natomiast dostał 15 za interwencję. Ja dostałam 10 za podjęcie próby uspokojenia chłopaków. Nie dociekałam, przez kogo oberwałam, bo to nie było istotne. James i ślizgoni przeprosili mnie. Wybaczyłam im, bo nie byłam na nikogo wściekła.
Pani Walter oznajmiła mi, że wyjdę dopiero jutro rano i że mam ogromne szczęście, bo mogłam sobie uszkodzić mózg. Musiałam pić jakieś dziwne substancje. Na wieczór odwiedził mnie Daniel, który razem z Lou przyniósł mi podręczniki i swoje notatki, bym była gotowa na jutrzejsze zajęcia.
- Mogę z tobą porozmawiać? Na samotności?- spytała, patrząc ukradkiem na Daniela. Chłopak zrozumiał, o co chodzi i wyszedł na chwilę.
- Słucham- zwróciłam się do niej. Usiadła obok mnie.
- Chciałabym się pogodzić- zaczęła i spuściła wzrok. Widzę, że jest jej bardzo przykro- po tym, co dzisiaj zrobił James, nie wyobrażałam sobie dalszego związku z nim. Zerwałam.
- Zerwałaś z Jamesem?- to było dla mnie zaskakujące. Mój scenariusz prawie się spełnił.
- Na początku było fajnie- stwierdziła- spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, chodziłam z nim na treningi. Ale później zrobił się bardziej wredny i chamski, popisywał się przed kolegami i czułam się niepotrzebna. Ta dzisiejsza kumulacja agresji i to, że użył zaklęć w bójce z młodszym i słabszym sprawiło, że przestał być dla mnie kimś niesamowitym.
- Bardzo mi przykro- odpowiedziałam.
- Ponad to, próbował mnie nastawić przeciwko tobie- dodała- a to było dla mnie okropne. Stałam się kimś nieczułym i okropnym. Nasza przyjaźń nie była warta takiego poświęcenia.
- Cieszę się, że doszłaś do tego wniosku- uśmiechnęłam się- wybaczam ci. Tęskniłam za tobą.
- Ja za tobą też- w miarę możliwości przytuliłyśmy się. Niezmiernie się cieszę, że znów jesteśmy przyjaciółkami.
- Ja już będę zmykać, żeby się na jutro przygotować- powiedziała- widzimy się jutro?
- Oczywiście- odpowiedziałam- trzymaj się! Dzięki za rzeczy.
- Nie ma za co- Lou uśmiechnęła się- trzymaj się!- dodała po czym pobiegła. Po chwili przyszedł Daniel i usiadł na miejscu Lou.
- Pogodziłyście się?- spytał. Kiwnęłam głową.
- Jak się czujesz?
- W porządku- odpowiedziałam- pani Walter powiedziała, że miałam dużo szczęścia.
- Jak ciebie znaleźliśmy, leżałaś w kałuży krwi- powiedział- dobrze, że Quinn zachował trzeźwy umysł i zaraz cię przyniósł tutaj.
- Muszę mu podziękować- stwierdziłam- tobie też dziękuję. Uratowaliście mi życie- zauważyłam, że się czymś denerwuje.
- Wszystko w porządku?- spytałam. Wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie.
- Skoro pogodziłaś się z Lou, to już nie będziesz z nami spędzać czasu?- zaskoczyło mnie to.
- Nie, skąd!- zapewniłam go- pogodziłam się, ale wy też jesteście dla mnie ważni. Możemy spędzać czas wszyscy razem.
- To dobrze- uśmiechnął się lekko- bo ja chciałbym ci coś powiedzieć...
- Co takiego?
- Bo ja... Ja się... Ja cię kocham- dobrze że leżałam, bo gdybym stała, to bym zaraz upadła na podłogę. Zszokował mnie tym wyznaniem- po tej naszej rozmowie na błoniach postanowiłem się do ciebie zbliżyć i wykorzystując okazję, zapraszałem ciebie do przedziału, na treningi i robiłem wszystko, by być blisko ciebie...
- Wiesz... Nie wiem co powiedzieć- stwierdziłam.
- Jeśli nie odwzajemniasz mojego uczucia, to pogodzę się z tym- dodał. Po chwili podeszła do nas pani Walter.
- Panie MacMillan, koniec wizyty. Felicity musi odpocząć i nabrać sił na jutro.
- Tak, już idę- odpowiedział i wstał- trzymaj się.
- Cześć.

Obudziłam się wcześnie. Zaraz wróciły myśli o Danielu. Do tej pory go nie cierpiałam, każda nasza rozmowa była próbą nerwów, a od tamtej rozmowy na błoniach wiele się zmieniło. Okazał się ciepłym i przyjacielskim kolegą. Wszelkie spotkania, lekcje czy treningi tylko nas do siebie zbliżały. Zdałam sobie sprawę, że nie jest mi obojętny. W jego towarzystwie czułam się świetnie. Już wiem, co mu odpowiedzieć.
Gdy przybyłam na lekcje, usiadłam z Lou. Ale gdy tylko Daniel spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się do niego. Wspaniale jest mieć przy sobie najważniejszych ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz